﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Na estradach, w świetlicach i w bibliotekach związkowych”> 
<author_1=”Leszek Goliński”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-05”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
Zacznijmy od repertuaru 
Nie jest to lekka dla amatorów sceny sprawa. Repertuar — lepszy czy gorszy, lżejszy czy trudniejszy dla amatora — w zasadzie istnieje. 
Zasadnicza trudność leży w możliwościach adaptacji, a jeszcze bardziej po prostu w możliwościach zdobycia egzemplarza sztuki przez zespół.
Wydawać by się mogło — nic łatwiejszego. Rzecz ma jednak smutne następstwa: wydawnictwem repertuaru świetlicowego zajmuje się „Czytelnik”. Wykaz repertuarowy na użytek tysięcy zespołów, sporządza CRZZ. W wykazie tym dominuje rewolucyjna klasyka radziecka i polska sztuka współczesna, ze szczególnym uprzywilejowaniem sztuk o tematyce wiejskiej. CRZZ pragnie — i słusznie — aby jak najwięcej zespołów grało „Młodą gwardię” i „Poemat pedagogiczny”. Te sztuki uczą i wychowują. Ale „Czytelnik” tych sztuk w opracowaniu świetlicowym nie wydaje. Na półkach księgarskich pojawił się tylko „Sztorm”, sztuka potrzebna, ale bardzo dla amatorów trudna.
Z małymi wyjątkami — przy niedostatku polskich sztuk współczesnych — nie sięgnięto w „Czytelniku” do adaptacji współczesnych powieści na scenę. Za to szczególnie uprzywilejowane są adaptacje z literatury pozytywizmu. To dobrze, że nasze zespoły grają nowele Prusa, ale zdałoby się przy tym coś o współczesnym życiu.
Rezultat jest taki, mnożą się utwory samorodne. I znowu dobrze, że spór CRZZ — „Czytelnik” wpływa zapładniająco na twórczość samorodną, ale te samorodne utwory są naprawdę na różnym poziomie. Wycieczki we współczesność w edycjach „Czytelnika” nie zawsze są dostateczną rekompensatą: „Przygoda z ogłoszenia” Cichockiej czy „W Gołkowie straszy” Piaseckiego niestety nie wypełniają, a raczej przeciwnie pogłębiają swoim poziomie lukę w repertuarze współczesnym.
A czy w XIX wieku także wszystko jest w porządku? Zastanawia fakt, że „Czytelnik” nie wydał dotąd dla świetlic komedii Fredry. Wydano tylko „Powrót posła”, choć stary Niemcewicz ma mniej walorów dla robotniczego widza od twórcy „Zemsty”.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
 
